Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Droga donikąd

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Uzbrojony jedynie w procę pasterz Dawid ze Starego Testamentu w nierównym pojedynku zwyciężył potężnego, dysponującego ogromną siłą i świetnym orężem Goliata. Spryt, ruchliwość i właściwa taktyka walki zapewniły sukces młodzieńcowi, nie mającemu pozornie szans na przeżycie tego starcia.
Droga donikąd

Droga donikąd
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Droga donikąd
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Droga donikąd
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Podobne zasady prowadzenia wielkich kampanii militarnych wielokrotnie sprawdzały się w życiu kolejnych pokoleń wiecznie toczącej boje ludzkości. Historia naszej „cywilizacji” to bowiem – niestety! - przede wszystkim krwawe wojny, łupieżcze najazdy i wyrafinowana przemoc.

Także w nowoczesnym świecie dwudziestego pierwszego wieku największe „osiągnięcia” ludzkość nadal odnotowuje w konstruowaniu i wytwarzaniu coraz straszniejszych broni – tak, jakby już posiadane arsenały nie wystarczyły do błyskawicznego zgładzenia człowieka razem z jego umęczoną planetą.

Naiwną nadzieję na ostateczne osiągnięcie trwałej przewagi militarnej, a dzięki temu wszechwładzy jednych nad drugimi, w szczególny sposób rozpalił wyścig zbrojeń w dwudziestym wieku. Nowym rodzajom choćby szybkostrzelnych dział, miotających na wielkie odległości coraz skuteczniejsze pociski, przeciwstawiano natychmiast systematycznie pogrubiane pancerze, nie bacząc przy tym często na utratę przez chronione nimi wozy bojowe szybkości, zwrotności tudzież zdolności pokonywania przeszkód terenowych. Ponadto ilości pochłanianego paliwa zaczęły stanowić istotne wyzwanie dla wojskowej logistyki, zwłaszcza po szybkich, udanych atakach na obszar przeciwnika i związanym ze zdobyczami terenowymi wydłużeniem się linii dostawczych.

Do absurdalnych wręcz rozwiązań konstrukcyjnych doszli przynaglani przez Hitlera niemieccy inżynierowie i technicy, opracowujący pod dyktando brunatnego „wodza” nowe typy czołgów. Szczytem swoistej megalomanii był uruchomiony jako prototyp Panzerkampfwagen VIII Maus.

Inspiracją do owej rywalizacji stanowiło pojawienie się sowieckiego czołgu średniego T-34, który swoimi walorami bojowymi zaskoczył nazistowskie dowództwo i żołnierzy.

Generał Heinz Guderian, główny faszystowski ekspert broni pancernej, spowodował szybkie działanie specjalnej komisji Ministerstwa Uzbrojenia, Waffenamtu, która szczegółowo zapoznała się z kilkoma zdobytymi sowieckimi tankami. Jakoś nikt w biurach konstrukcyjnych III Rzeszy wcześniej nie dostrzegł, iż sama grubość pancerza niemieckich maszyn, których płyty były montowane niemal pionowo, nie sprzyjała rykoszetom, natomiast mocno nachylone ściany wanny sowieckich maszyn nie tylko czyniły je niejako „grubszymi”, lecz także pociski częściej ześlizgiwały się z nich. Opracowując kształt wieży rosyjskich tanków kierowano się podobnymi zasadami.

Ferdynand Porsche i Henschel przygotowali na żądanie „führera” odmienne prototypy czołgów ciężkich, określanych jako VK 4501 (P) i VK 4501 (H).

Ostatecznie po próbach poligonowych wybrano model Henschela (VK 4501 H), który stał się protoplastą bodaj „najsłynniejszego” pojazdu z okresu drugiej wojny światowej – ciężkiego czołgu Pz.Kpfw.VI „Tiger”.

To hitlerowskie monstrum dysponowało armatą kalibru 88 mm, będącą adaptacją działa przeciwlotniczego i posiadało pancerz wykonany z niezwykle twardej, walcowanej stali, co przy pewnych trafieniach powodowało, iż pociski nie przebijając go „odpryskiwały” wewnątrz kawałki stali, rażące śmiertelnie załogę. „Tygrys” doczekał się też mutacji - powstał moloch o potężnym, znacznie lepiej ukształtowanym pancerzu – tak zwany „tygrys królewski”.

Wiąże się z nim pewna tajemnica. Oto przed laty krążyła pogłoska, iż taką właśnie maszynę testowano także na świętoszowskim poligonie. W tamtejszym lesie spoczywała jakoby nawet wieża owego pojazdu. Trudno dostępny – w przenośni i dosłownie - teren sowieckiego wtedy terenu ćwiczeń nie krył jednak oczekiwanej rewelacji – po potajemnym dotarciu na wskazane miejsce okazało się, iż wbita bokiem w ziemię baszta należała do sowieckiego IS – 2, najprawdopodobniej używanego jako poligonowy cel.

Jedno jest pewne - wyprodukowane pod koniec wojny w niewielkiej ilości Pz.Kpfw. VI „Tiger II” wbrew szumnym zapowiedziom nie okazały się jedną z „cudownych broni” Hitlera i nie uratowały jego upiornej III Rzeszy. Były zbyt ciężkie, mało ruchliwe, pożerały ogromne ilości deficytowego paliwa, a ich gruby pancerz przebijały pociski kumulacyjne…


Zdzisław Abramowicz



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Czwartek 19 maja 2022
Imieniny
Celestyny, Iwony, Piotra

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl