Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Ślęza postraszyła niepokonane mistrzynie z Gdyni

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
W meczu 20. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet VBW Arka Gdynia przedłużyła swoją serię zwycięstw, pokonując Ślęzę Wrocław 71:65. Mistrzynie musiały wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności.
 Ślęza postraszyła niepokonane mistrzynie z Gdyni

 Ślęza postraszyła niepokonane mistrzynie z Gdyni
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Ślęza postraszyła niepokonane mistrzynie z Gdyni
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Ślęza postraszyła niepokonane mistrzynie z Gdyni
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Wszystko wskazywało na spacerek w wykonaniu zespołu z Gdyni, zwłaszcza po ogłoszeniu pierwszych piątek. W wyjściowym zestawieniu Ślęzy zabrakło Sug Sutton. W dotychczasowych dwóch spotkaniach, gdy taka sytuacja miała miejsce, oznaczało to dla Amerykanki brak występu. Jej koleżanki zaczęły jednak mecz mocno i po dwóch minutach prowadziły 5:2. Arka miała spore problemy ze skutecznością, co skrzętnie wykorzystywały koszykarki z Wrocławia. Nina Dedić trafiła jeden z dwóch osobistych, a chwilę potem dołożyła dwa oczka z półdystansu.

Gospodynie w pierwszych momentach mogły polegać na Laurze Miskiniene - Ślęza nie radziła sobie z obroną pick and rolli, co pozwoliło litewskiej podkoszowej na trzy bardzo łatwe rzuty. Dzięki niej Arka utrzymywała się w rywalizacji, ale to wciąż było za mało na dobry początek wrocławianek. A te kontynuowały swoją grę - po dwóch punktach Agaty Dobrowolskiej i Julii Tyszkiewicz 1KS prowadził 14:6. Minutę później było już 17:7, ale trener Gundars Vetra nie prosił o przerwę.

Końcówka pierwszej kwarty to wymiana ciosów. Zaczęło się od dwóch punktów Kamili Podgórnej, w kontrze dwa oczka zdobyła Stephanie Jones. Kolejna akcja Arki to trafienie Sonii Greinacher, ale już kilkanaście sekund później trójką popisała się Nina Dedić. Zanim rozbrzmiała syrena kończąca tę część meczu skutecznie pod kosz przebiła się Angelika Slamova, a po drugiej stronie parkietu świetny początek meczu przypieczętowała Anna Jakubiuk.

Druga kwarta rozpoczęła się od trójki Marissy Kastanek. Celny rzut byłej kapitan Ślęzy Wrocław był jedynym przez dwie minuty, dopiero Dominika Poleszak trafiając jeden z dwóch osobistych przełamała niemoc ofensywną obu drużyn. Chwilę potem skuteczne akcje przeprowadziły Jakubiuk i Dedić, dzięki czemu żółto-czerwone wyszły na prowadzenie 29:18 - najwyższe w meczu. Arka wciąż nie potrafiła znaleźć rytmu w ataku, problemy z celnością rzutów miała zwłaszcza Alice Kunek, która niezależnie od okoliczności nie była w stanie zdobyć punktów.

Trener Vetra przy problemach reprezentantki Australii musiał szukać alternatywnych rozwiązań. Piłka wędrowała zatem do Laury Miskiniene, która robiła z nią użytek, trafiając chociażby dwa osobiste. Litwinka w kolejnej akcji przechwyciła złe podanie Dobrowolskiej i uruchomiła kontrę zakończoną trafieniem Marissy Kastanek. Rzucająca Arki wykorzystała także błąd kroków Niny Dedić i przymierzyła za trzy na 27:31. Serię punktową gospodyń przerwała Jones, ale już w następnym posiadaniu pod kosz przebiła się Slamova. Wydawało się, że gdynianki pójdą za ciosem i jeszcze przed przerwą doprowadzą do remisu. Zamiast tego oglądaliśmy show wprowadzonej w trakcie drugiej kwarty Sug Sutton. Rozgrywająca Ślęzy zaczęła od przechwytu i wejścia pod kosz. Do tego dołożyła asysty przy rzucie Jones i trzypunktowym trafieniu Poleszak, które ustaliło wynik pierwszej połowy na 40:29.

Po przerwie w końcu przełamała się Kunek, trafiając oba osobiste. Anna Jakubiuk wykorzystała tylko jeden z dwóch rzutów i przewaga Ślęzy już stopniała o jeden punkt. W kolejnych dwóch minutach zmalała o kolejne sześć, bo do pracy zabrały się podkoszowe Arki. Dwie udane akcje Artemis Spanou i łatwe punkty Miskiniene sprawiły, że gospodynie przegrywały już tylko 37:41. Tym razem to wrocławianki nie mogły trafić do kosza, który przecież w pierwszej połowie nie był łaskawy dla gospodyń. Po drugiej stronie parkietu Kunek spudłowała po raz kolejny, ale pod koszem najlepiej odnalazła się Miskiniene, która zebrała piłkę i dograła do Kastanek, która przymierzyła z dystansu. Ślęza za sprawą Niny Dedić w końcu zdobyła pierwsze punkty z gry, ale już w następnej akcji kolejna trójka Kastanek dała gdyniankom remis.

Na pięć minut przed końcem trzeciej kwarty kolejne pudło Kunek zamieniło się na zbiórkę ofensywną i punkty, tym razem pod koszem królowała Spanou. Ofensywne problemy Ślęzy trwały: próbowały Poleszak, Dobrowolska, Sutton czy Jones, wszystkie nieskutecznie. To pozwoliło drużynie z Gdyni powiększyć swoją przewagę. Trafienia Greinacher i Spanou podwyższyły prowadzenie Arki do rozmiarów 49:43. Wrocławianki nie zamierzały jednak złożyć broni i zdołały jeszcze zmniejszyć straty o trzy oczka, co zwiastowało emocje w decydującej części spotkania.

W czwartej kwarcie znów swoją siłę pokazała Miskiniene, która została sfaulowana przez Dobrowolską i trafiła oba osobiste. Odpowiedź ze strony Jones była skuteczna, ale już w następnej akcji za trzy trafiła Kamila Podgórna, a chwilę po niej trójkę dołożyła także Kastanek. Ślęza popełniła błędy 24 sekund w dwóch kolejnych akcjach, ale w końcu przełamała się w najlepszy możliwy sposób. Po błędzie technicznym Miskiniene piłka trafiła w ręce Sutton, która przymierzyła za trzy, a dodatkowo była faulowana przez Podgórną. Dodatkowy rzut osobisty był celny, co dało rozgrywającej Ślęzy cztery punkty. Podgórna zrehabilitowała się za swój błąd trafiając bardzo ważny rzut z dystansu na 62:54. Świeżo upieczona reprezentantka Polski po time-oucie dla trenera Rusina dołożyła kolejną trójkę, niejako przypieczętowując wygraną gospodyń.

Wrocławianki nie miały w planach odpuścić i pozwolić Arce na wysoką wygraną, ale gospodynie kontrolowały wydarzenia w ostatnich fragmentach spotkania. Nawet gdy na minutę przed końcem Ślęza zbliżyła się na cztery punkty, mistrzynie Polski były pewne zwycięstwa i ostatecznie triumfowały 71:65.

Przed meczem większość kibiców i ekspertów z pewnością zakładała wysoką wygraną Arki, która bez problemów miała rozprawić się z borykającą się z problemami Ślęzą Wrocław. Tymczasem nic takiego się nie wydarzyło. Wrocławianki nie mając nic do stracenia napędziły niepokonanym od kwietnia 2019 roku mistrzyniom Polski i zmusiły rywalki do gry na najwyższych obrotach. Do niespodzianki zabrakło skuteczności oraz nieco szerszej rotacji. Żółto-czerwone mogą jednak być dumne ze swojej postawy i powinny z optymizmem podejść do dwóch ostatnich spotkań sezonu zasadniczego.

VBW Arka Gdynia - Ślęza Wrocław 71:65 (13:24, 16:16, 22:8, 20:17).

VBW Arka: Kastanek 17, Spanou 16, Miskiniene 14, Podgórna 11, Greinacher 4, Kunek 2, Morawiec 2, Rembiszewska 0. Balintova DNP.

Ślęza: Jones 16, Jakubiuk 13, Dedić 12, Sutton 10, Tyszkiewicz 6, Poleszak 6, Dobrowolska 2, Puter 0.


Michał Rygiel/fot: Sebastian Stankiewicz



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl