Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Arkadiusz Olczyk: Mamy kompletny zespół

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Z otwarciem sierpnia ruszają przygotowania siatkarzy KFC Gwardia do nowego sezonu. Kapitan drużyny z sezonu 2019/20, Arkadiusz Olczyk zarówno odpoczął od siatkówki, jak i stęsknił się za siatkarskimi obowiązkami. Gwardzista opowiada o budowie drużyny, specyfice okresu przygotowawczego i… swojej nowej, ojcowskiej roli.
Arkadiusz Olczyk: Mamy kompletny zespół

Wypoczęty?

Arkadiusz Olczyk, środkowy KFC Gwardia: – Odpocząłem od piłek halowych, to na pewno. Ostatni raz miałem takie w rękach w marcu. Dodatkowo czuję sporą adrenalinę, nie mogę się już doczekać startu przygotowań. A później tego, co szykuje się w nowym sezonie. Jestem przekonany, że przyniesie on dużo niespodzianek i to, co obecnie wydaje się być czymś do przewidzenia, szybko trzeba będzie odwrócić do góry nogami. Będzie się sporo nieoczekiwanego, kibice powinni mieć tego świadomość.

Adrian Mihułka w jednym z lipcowych wywiadów przyznał, że ta dłuższa przerwa, była siatkarzom bardzo potrzebna. Dała zupełnie inną perspektywę.

– Można to interpretować na dwa sposoby. Pod względem siatkarskim, patrząc na długi okres, w którym nie mieliśmy okazji zagrać chociażby jakiś gier kontrolnych, to nie było dobre. Na siłowni można zasuwać, do tego dołożyć kilometry biegając, ale to nie zastąpi kontaktu z piłkami do siatkówki. Układy szóstkowe, trening w hali – to zupełnie inna bajka. Pod tym względem na pewno szkoda, bo to był czas, który każdy z siatkarzy stracił. Doceniamy jednak możliwość nabrania energii, odpoczynku i chęci do ponownego pracowania na jak najlepsze wyniki klubu.

Halowej piłki nie dotykałeś, a co z plażową?

– Z nimi miałem kontakt, poodbijałem nieopodal Wrocławia, głównie w Jelczu-Laskowicach. Mam boisko pod nosem, starałem poruszać na piachu.

Więcej zwycięstw czy porażek?

– Trudno powiedzieć. Skwituję to tak: Nie graliśmy na punkty!

Okres przygotowawczy przed zespołem. Będzie ciężko?

– Niestety, nie zakładam nawet innego rozwiązania. Szykuje się kawał roboty do wykonania. Nie ma co ukrywać, ten okres do pierwszego meczu ligowego, nie jest moim ulubionym. Ale nie przypominam sobie, żeby poznał wielu zwolenników okresu przygotowawczego na swojej siatkarskiej drodze. To czas budowania mocnego fundamentu pod to, co będzie się działo w lidze. Myślę, że daliśmy też przed poprzednim sezonem jasny sygnał, żeby nie wyciągać wniosków z naszych wyników meczów sparingowych. Nie wygraliśmy ani jednego, a w lidze radziliśmy sobie całkiem nieźle. Kibic musiałby przeżyć okres przygotowawczy, żeby poczuć, ile ton żelastwa podnieść, kilometrów przebiec, powtórzyć akcji pod siatką... To jest jednak praca, którą trzeba wykonać. Na tym polegają nasze obowiązki, chcemy się jak najlepiej przygotować do sezonu.

Poznałeś swój organizm na tyle, żeby wiedzieć, kiedy i na co możesz sobie pozwolić?

– Przyszedł taki moment, w którym wiem, kiedy podkręcić śrubę i docisnąć. Ale też w drugą stronę, chwila wolniejszego tempa pomaga, zwłaszcza przy ćwiczeniach, które niekoniecznie dobrze na mnie wpływają. Na szczęście mamy na tyle doświadczony sztab szkoleniowy, że wiele potrafimy wypracować dialogiem, konsultacją na bieżąco. Żeby jednak nie było tak różowo, bywają też różne skutki tych naszych negocjacji. Trener zacznie kręcić nosem, spojrzy na mnie z lekkim niedowierzaniem i pytaniem: Zwariowałeś, jak tego nie zrobisz?

Częściej się jednak pewnie dogadujecie.

– Faktycznie, tak jest, dochodzimy do porozumienia. Najczęściej w takich sytuacjach ćwiczenie jest zastępowane czymś innym, co składa się w owocną całość treningu. Chcemy dobrze się zaprezentować na inaugurację TAURON 1. Ligi Mężczyzn. Wiem jednak, że tak właściwie to okres przygotowawczy i cały sezon, przygotowuje nas do decydujących meczów. A te są dopiero w momencie, kiedy wystartuje faza play-off. Mamy być gotowi na walkę o medale, to jest nasz cel. Okres przygotowawczy to solidne podłoże pod to, żeby oszlifować funkcjonowanie w zespole. Punkt wyjściowy do kolejnych ligowych postępów.

W 2018 roku wybrałeś grę we Wrocławiu. Jaka to była decyzja, z perspektywy dwóch sezonów za plecami, a kolejnym na horyzoncie?

– Nie zmieniłbym tego za nic w świecie! To była jedna z najlepszych decyzji w mojej drodze siatkarskiej. Wrocław jest piękny. Mam też blisko rodzinę, znajomych. Do tego Gwardia to świetny ośrodek siatkarski. Te wszystkie czynniki składają się w jedną całość, której mogą nam pozazdrościć w innych miastach.

Za co lubisz pierwszoligowe rozgrywki?

– Są bardzo nieprzewidywalne. Były takie momenty w poprzednim sezonie, w których biliśmy się jak równy z równym w meczu przeciwko Chrobremu Głogów, będącemu większość czasu raczej w dolnych rejonach tabeli. Albo pojechaliśmy do Siedlec i przetrzepali nam tam skórę w trzech setach. Z drugiej strony, jako pierwsi urwaliśmy punkty Stali Nysa. Mecze są bardzo nieprzewidywalne. Nie ma co kryć, że najbardziej niebezpieczne są te zespoły, które złożone są z młodych siatkarzy. Nagle okazuje się, że jakiś młokos ma swój dzień i możesz próbować wszystkich rozwiązań, a on i tak zdobędzie kolejny punkt w meczu. I kolejny i kolejny…

A czego nie lubisz w TAURON 1. Lidze Mężczyzn?

– Tego samego!

Nastawiasz się szczególnie na któregoś, ligowego rywala?

– Raczej nie. Nie ma już Stali Nysa, zatem teraz będzie spokojnie... Oczywiście, żartuję! Nie lubię takiego traktowania sprawy, do każdego spotkania staram się nastawiać z równie dużą ambicją i chęcią osiągnięcia zwycięstwa. Kiedyś bodajże Sebastian Mila odpowiedział na podobnie postawione pytanie dziennikarzowi. Stwierdził słusznie, że jeśli miałby się szykować do jakiegoś meczu bardziej, to musiałby do innego gorzej, bez pasji. A to byłoby zupełnie bezsensowne, wbrew sportowemu podejściu. Czy wychodzisz grać z kadetami, czy z mistrzem Polski, motywacja i podejście powinno być takie samo.

KFC Gwardia w sezonie 2020/21, jaki to będzie zespół?

– Patrząc na pełny skład, jaki mamy do dyspozycji, będzie to zespół kompletny. Jeśli tylko zadziała w naszej szatni chemia, a sądzę, że starszyzna się o to odpowiednio postara, to będziemy groźni dla każdego.

W okresie wakacyjnym coś wspólnie organizowaliście z kolegami z drużyny?

– Myślę, że staraliśmy się raczej od siebie odpocząć. Co za dużo, to niezdrowo. Spotkamy się 3 sierpnia i wtedy się zacznie. Mam wrażenie, że taki okres odpoczynku od siebie, wpłynie na zdrowsze relacje w trakcie wspólnego trenowania i rywalizacji w lidze. Pojawiają się momenty przesytu w zespole i jak jest jakiś wolny weekend, świąteczny odpoczynek, to potrafimy to mocno docenić. I to nawet nie mowa o tym, żeby odsapnąć fizycznie, tylko właśnie od siebie. To jednak nie jest tak, że się nie lubimy. Zupełnie inaczej to rozumiem, po prostu, to zwyczajne, ludzkie podejście. Dobrze jest odpocząć od drugiej osoby, nawet w domu, czasem warto wybrać wycieczkę do… innego pokoju. Albo wyskoczyć na spotkanie z kolegami. Tak to definiuję i myślę, że wszyscy z drużyny się pod tym podpiszą.

Skoro zajrzeliśmy do domu, jak się odnajdujesz w roli ojca?

– Fantastycznie. Nie wyobrażam sobie teraz, że mógłbym nim nie być. Oczywiście, jest dużo pułapek, zasadzek, właściwie na każdym kroku… Ale to jest świetna sprawa, polecam każdemu, kto tylko może się zdecydować. Fakt, życie się bardzo zmienia, ale w pewnym momencie dochodzisz do wniosku, że takiej zmiany właśnie oczekiwałeś i potrzebowałeś.

A jak z częstotliwością snu?

– Na razie jest świetnie, młoda to pod tym względem aniołek. Mieliśmy podczas wakacji kilka wyjazdów i za każdym razem córka wzorowo spała, kiedy było trzeba. Zatem nie mogę tu narzekać na jakieś zmiany względem nowego trybu funkcjonowania w ciągu doby.

Z Niną zobaczymy się w Hali Orbita?

– Jak najbardziej. Czekamy tylko aż podrośnie, żeby kupić z żoną odpowiednie słuchawki i do Hali Orbita na mecz taty, córka zajrzy obowiązkowo. Nina w pierwszym rzędzie!


MP



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Poniedziałek 10 sierpnia 2020
Imieniny
Bianki, Borysa, Wawrzyńca

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości