''Bombowiec'' na Mickiewicza
2011-11-03, 14:54, bom
Jeszcze kilka lat po wojnie przy ulicy Mickiewicza stał niemiecki junkers. Machina miała tam awaryjnie lądować. Wiele osób przy JU-52 robiło sobie pamiątkowe zdjęcia. W środku bawiły się dzieci.
Niektórzy mówią, że maszyna przez kilka lat stała na skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Paderewskiego. Część urządzeń zostało wymontowanych. Inni na pamiątkę rozkręcali śrubki.
- Samolot stał w pobliżu pętli tramwajowej na Sępolnie. Dokładnie w miejscu, gdzie obecnie znajduje się duży sklep spożywczy. Mój brat twierdzi, że junkers stał bliżej wałów – opowiada Bogusława Klauza z ulicy Nulla.
Junkers stał w tym miejscu około 2 lat. Później wywieziono go na złom. Samolot opracowano w wojskowych zakładach Junkersa. Pierwszy prototyp wzniósł się nad ziemię w 1930 roku. Maszyna miała trzy silniki BMW i była średnim samolotem pasażerskim i transportowym. Podczas wojny służył do transportowania ciężkich bomb i cystern z paliwem. Głównym użytkownikiem junkersa było wojsko. Przez lata ulepszano go i zmieniano konstrukcję. Używany był m.in. jako holownik szybowców i transporter spadochroniarzy, samolot kurierski, sanitarny, konferencyjny i do niszczenia min magnetycznych.
- Skąd wziął się na Sępolnie? Ludzie mówią, że lądował tu awaryjnie. Nie wiadomo, co stało się z niemieckimi pilotami. Po pewnym czasie stał się atrakcją Sępolna. W środku bawiły się dzieci. Dorośli robili sobie zdjęcia – mówi Andrzej Łomżyński z ulicy Różyckiego.
Komentarze (łącznie: 7)
Jerte
2011-11-10 18:25:50
Idź i policz
Toma
2011-11-09 23:13:21
To ile ich w końcu na tej wyspie stało?
Bombowy
2011-11-09 13:56:03
No to wyglada, że nasza wyspa była w czasie wojny jednym wielkim niezatabialnym lotniskowcem. A przecież Junkersy nie ladowały chyba na polach marsowych?
Do Rapiera
2011-11-08 15:31:15
Masz rację. Opisywał to Hugo Hartung we wspomnieniach "Gdy niebo zstąpiło pod ziemię". Jeden z bohaterów, pułkownik, bodajże, Eping, czy jakoś tak przeszedł z okolic stadionu Olimpijskiego na Biskupin w okolice ul. Kożuchowskiej, gdzie po drugiej stronie wału rozbił sie jeden z Junkersów, w którym zginął jego przyjaciel. Po samolocie została tylko kupka blach. Nie wiem, czy to prawdziwa historia, ale niedaleko od opisywanego miejsca od lat stoi drewniany krzyż. Być może właśnie w miejscu, w którym zgineło, z tego co pamietam, kilkunastu ewakuowanych z twierdzy żołnierzy niemieckich. Może ktoś z czytelników wie cos na ten temat. Pozdrawiam. Janek W. z Biskupina. PS. Dobra gazete robicie.
Rapier Trzeci
2011-11-08 14:40:10
Czytałem kiedyś ksiażkę jakiegoś Niemca, który opisuje, jak w czasie obleżenia Breslau szukał na polderach za wałem, gdzieś na wysokości ul. Kożuchowskiej szczątków Junkersa który sie tam rozbił, a był pilotowany przez jego kolegę. Czy ktoś coś na ten temat wie?
Antonows
2011-11-03 15:02:59
Ja słyszałem, że samolot stał jeszcze gdzie indziej. w okolicach 9 maja





hanke
2011-11-16 01:28:34
o petli nic nie slyszalem. napewno jeden przy rogu 9jaja i adolf h. strasse i za kozuchowska na walach ja.